Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Nazwa użytkownika: Hasło:

Autor Wątek: Jak zostałem arborystą  (Przeczytany 5896 razy)

Jak zostałem arborystą
« dnia: Luty 24, 2012, 16:47:25 »

Może łatwiej nam będzie opowiedzieć własną historię, która zainspiruje do zostania arborystą. Może wątek "Jak zostałem arborystą", gdzie znalazloby się kilka, kilkadziesiąt opowieści ludzi pracujących na drzewach, będzie najlepszą odpowiedzią na pytanie, jak zostać arborystą?. Zapraszam. Kto pierwszy?
« Ostatnia zmiana: Luty 24, 2012, 17:51:55 wysłana przez Drzewny »
Zgłoś do moderatora   Zapisane

piotr880

  • powoli schodzę na ziemię
Odp: Jak zostałem arborystą
« Odpowiedź #1 dnia: Luty 24, 2012, 17:52:26 »

stuprocentowym arborystą jeszcze się nie uważam [ jestem samoukiem ]

bardziej specjalizuję się w wycinkach ,, trudnych '' , sekcyjnych itp [ chociaż i pielęgnacje i prace z drzewami nie są dla mnie zbytnią trudnością ]

a zaczęło się to jakieś 18 lat temu - moja pierwsza pilarka za gotówkę [ mały Stihl 023 ] początki jak zwykle - łatwe nie były ale w tamtych czasach na zajęcie nie narzekałem

- w dużym skrócie ;

poznałem pilarza z Holandii i od Niego załapałem bakcyl prac na linach


jeździłem do Holandii dosyć często pracując jako pomocnik i ucząc się , podpatrując , pytając innych pilarzy holenderskich o techniki

powoli kompletowałem potrzebny sprzęt i maszyny

starałem się być zawsze [ i nadal staram ] w zgodzie z logiką i zasadami BHP

wiele pracowałem na tzw ,, wyjazdach '' na terenie Polski , oraz kilka lat w Lasach Państwowych , czy  podczas klęsk żywiołowych - gdzie nabyte doświadczenie wiele pomagało

2 razy miałem kontakt z łańcuchem - raz w LP - potknięcie w jeżynach i leciutkie pojechanie dłonią w rękawicy po łańcuchu w zgaszonej maszynie , drugi raz - wycinka olchy sekcyjnie i puszczenie pilarki a łapanie gałęzi - stający łańcuch poszarpał spodnie i buta , o ześlizgach nie wspominam czy różnych uderzeniach w miarę niegroźnych [ jedno miałem mocniejsze w ub roku ale dałem radę wyjść cało - pomogło zabezpieczenie i grubsze ubranie ]

był również akcent ogrodniczy - pracowałem w prywatnej firmie przy szeroko pojętym utrzymaniu terenów zielonych

zakładanie ogrodów , przesadzania , systemy nawodnień i takie tam

powoli zacząłem samemu najpierw wycinki sekcyjne a później pielęgnacje

zrobiłem kilka lat temu kurs pilarzy ,, ozdobnych '' II i III stopnia [ pierwszego stopnia zaliczyli mi leśny - rozszerzony robiony 12 lat temu na Śląsku ]  przeszkolenia doszkalające w Krakowie z IRATY  i tak powoli sobie grzebię

pracuję od kilku lat jako pilarz w Zieleni Miejskiej

po godzinach robiąc wiele zleceń dla firm i osób prywatnych


jestem z centralnej Polski


Pozdrawiam

Piotr Szanda

ps.  Kto następny ?
« Ostatnia zmiana: Luty 24, 2012, 17:54:48 wysłana przez piotr880 »
Zgłoś do moderatora   Zapisane
mitsubishi L 200 - wołek do prac

na wszystko jest czas

Pabianice
Odp: Jak zostałem arborystą
« Odpowiedź #2 dnia: Luty 24, 2012, 17:57:18 »

Myślę że jak Drzewny zaczął to niech coś skrobnie aczkolwiek znając Marcina to może być niezłe wypracowanie ;)
Zgłoś do moderatora   Zapisane
Odp: Jak zostałem arborystą
« Odpowiedź #3 dnia: Luty 24, 2012, 19:00:07 »

Myślę że jak Drzewny zaczął to niech coś skrobnie aczkolwiek znając Marcina to może być niezłe wypracowanie ;)

Napiszę coś wkrótce, ale tak na prawdę to chciałem poczytać wasze historie, może wtedy, na ich podstawie, uda nam się zaproponować kilka wariantów tym, którzy chcą zacząć pracować na drzewach. Więc śmiało, na mnie nie czekajcie.

piotr880

  • powoli schodzę na ziemię
Odp: Jak zostałem arborystą
« Odpowiedź #4 dnia: Luty 24, 2012, 19:06:08 »

Śmiało - nie pchać się
Zgłoś do moderatora   Zapisane
mitsubishi L 200 - wołek do prac

na wszystko jest czas

Pabianice
Odp: Jak zostałem arborystą
« Odpowiedź #5 dnia: Luty 24, 2012, 21:01:35 »

Ok. to napiszę coś o mojej przygodzie z drzewami.
Z wykształcenia i zawodu jestem leśnikiem i bardzo lubię tą pracę, mało tego nie wyobrażam sobie innej. Pracuję jako podleśniczy w podwarszawskim nadleśnictwie i oprócz obowiązków w swoim leśnictwie sprawuję nadzór w lasach niepaństwowych. Nie mam żadnych uprawnień pilarzy drzew ozdobnych, treeworkera etc. gdyż taki świstek jak na razie nie był mi do niczego potrzebny. W TL zrobiłem kurs pilarza a rok temu kurs instruktora w zawodzie drwal operator pilarek spalinowych. Pracą na linach zacząłem interesować się jakiś czas temu z powodów czysto ekonomicznych. Bardzo często z racji wykonywanego zawodu przed wykonaniem wyroku na drzewie tj. mojej lustracji terenowej potwierdzającej zasadność wycinki drzewa pytało pytanie: nie znasz Pan fachowca coby wyciął to drzewo i szkód nie narobił? Oczywiście znałem jednego niezłego drzewołaza i zgarniał on wszystkie fuchy z mego polecenia. Kiedyś nawet sam potrzebowałem wyciąć ogromną topolę na moim podwórku i sam skorzystałem z jego usług. Pamiętam jak dziś mój podziw dla tego "supermana" jaki to on odważny i co to on nie wyprawia na drzewie. Po tym incydencie zaczęła mi kiełkować myśl że też bym chciał.
Wkrótce po tym zacząłem szperać w necie na temat wycinki alpinistycznej (wówczas nie wiedziałem nawet kto to jest arborysta) i natrafiłem na stronkę Drzewnego Eksperta. Jak się okazało że to znajomy z TL odważyłem się zadzwonić i zapytać czy by nie odkrył rąbka tajemnicy o co chodzi w tym fachu. Marcin okazał się być otwartym kolesiem i suma sumarum byłem u Niego w Supraślu na dwudniowym nazwijmy to szkoleniu. Szczerze powiedziawszy jadąc tam nigdy nie miałem drzewołazów na nogach i nawet nie wiedziałem czy nie mam lęku wysokości ale cóż miałem do stracenia. Było fajnie i zabawnie ale wiadomo czego może nauczyć się przez dwa dni kompletny żółtodziób. Jednakże podwaliny i to bardzo konkretne zostały położone.
Zapomniałem wspomnięć że na szkoleni u Marcina byłem z kolegą z Zul-u i tak razem postanowiliśmy działać w tej branży i wykosić konkurencję. On kupił uprząż ja drzewołazy i tak zaczynaliśmy. Pamiętam pierwszą robotę. Taką sobie nietrudną sosenkę ścinałem coś ok. czterech godzin ale jak była satysfakcja że nic kolesiowi żeśmy nie rozpierdzielili a on jeszcze nas pochwalił za dobra robotę. Byłem dumny jak paw. Potem były kolejne zlecenia. I tak połknęłem bakcyla. Praca przynosiła zyski. Zaczeliśmy się dosprzętawiać. Cały czas grzebałem w necie, podpytywałem się na forum o różne wcześniej dla mnie abstrakcyjne rzeczy.
Miałem też epizod z firmą Protekt. Zaczęło się od tego że zadzwoniłem do nich z zamiarem zakupu drzewołazów pod warunkiem że zmienią poduchy na coś normalnego bo ówczesne latały na łydce jak k... majtki. Uznali mnie za fachowca, wysłuchali pobożnych życzeń i o dziwo zrobili takie o jakie mi chodziło. Podłapałem temat, podsunąłem kilka propozycji i tak powstało parę prototypów i zalążek polskiej firmy arbo.
W zasadzie to zajmuję się głównie wycinką drzew. Pielęgnacji robię mało. Jestem w o tyle w komfortowej sytuacji że mam stałą pensję i jak są zlecenia to jest dodatkowy grosz a jak nie ma to jest więcej czasu dla rodziny i na hobby.
Jakoś może z powodu że codziennie patrzę jak wycina się setki drzew nie roztkliwiam się w tym temacie. Jednakże nie jestem rzeźnikiem i pazerem i parę razy przy oględzinach udało mi się przekonać właściciela że wycięcie drzewa jest bezpodstawne a on przyznawał mi rację jako fachowcowi i drzewa rosną do dziś.
Najbardziej zafascynowało mnie w tej pracy że jak się chce bezpiecznie zrobić robotę to trzeba myśleć, myśleć i jeszcze raz myśleć. Oczywiście są jakieś wytyczne, wskazówki etc. ale nie ma schematów. Każde drzewo jest inne. Albo jest inaczej ukształtowane albo rośnie w innym otoczeniu.
I jak się mówi praktyka czyni mistrza a ja ciągle czuję się taki malutki w tej materii.
To tak z grubsza.
Zgłoś do moderatora   Zapisane
Odp: Jak zostałem arborystą
« Odpowiedź #6 dnia: Luty 24, 2012, 21:16:19 »

i tak powstało parę prototypów i zalążek polskiej firmy arbo.
macie stronę? czym zajmuje się firma arbo? produkujecie sprzęt?
« Ostatnia zmiana: Luty 24, 2012, 21:53:59 wysłana przez Drzewny »
Zgłoś do moderatora   Zapisane
Odp: Jak zostałem arborystą
« Odpowiedź #7 dnia: Luty 25, 2012, 16:02:45 »

Zbaczamy z tematu.
Koledzy wcześniej wklejali tego linka http://treeup.com/
http://arborysci.net/index.php?topic=22.0
Zgłoś do moderatora   Zapisane

Lobo

  • Administrator
    • Timber
Odp: Jak zostałem arborystą
« Odpowiedź #8 dnia: Luty 25, 2012, 22:44:53 »

Ja od małego biegałem po drzewach tyle, że moi rówieśnicy z tego powyrastali a ja nie ;)
Najpierw była wspinaczka, później prace na wysokościach, szyszki, wycinka drzew, i tak jakoś samo się poukładało. 1,5 roku temu zgłębiłem temat dokładniej robiąc et no i od tego czasu pracuję pielęgnując drzewa i cały czas pogłębiając swoją wiedzę na temat drzew, i całej szeroko pojętej arborystyki.
to tak w dużym skrócie.
Zgłoś do moderatora   Zapisane
Odp: Jak zostałem arborystą
« Odpowiedź #9 dnia: Marzec 23, 2012, 16:27:36 »

W moim przypadku było podobnie jak u kolegów. Mój tato chodził po drzewach ze 25 lat albo dłużej. Jak byłem mały często zabierał mnie na mniejsze roboty żeby gałęzi składać albo liny zwijać...  bardzo go podziwiałem.

Nauczył mnie ciąć pilarką na początku gałęzie, jakieś deski, nauczył mnie poprawnie ostrzyć łańcuch - powoli mnie wdrążał w ten temat.

Skończyłem technikum architektury krajobrazu i zacząłem studiować na wydziale leśnym (rzuciłem studia byłem głupi). Kurs pilarza zrobiłem na zagranicznej praktyce w Niemczech

Pracowałem w wielu firmach aranżujących i konserwujących ogrody przydomowe oraz w zieleni miejskiej.
Od kilku lat pracuję w firmie razem z tatą, która zajmuję się głównie zielenią wysoką (wycinka i pielęgnacja). Początki były ciężkie, tym bardziej, że w pewnym momencie zostałem jedynym drzewiarzem w zakładzie:( Musiałem się wszystkiego nauczyć, dopracować swoje metody i nauczyć się liczyć na siebie. W internecie szukałem węzłów, podglądałem na filmach, czy inni robią podobnymi metodami co ja. Nie korzystam z różnych wynalazków.

Zawsze się bałem i strach jest nadal, ogromna odpowiedzialność, która na mnie ciąży będąc na górze daje jednocześnie poczucie że robię coś wartościowego. Czuję respekt do dużych drzew. Staram się robić to z głową i zgodnie ze sztuką.

Nie jest tak różowo jakby mogło się wydawać: w ubiegłym roku miałem wypadek na drzewie, właściwie to dopiero wszedłem może na 5 metr. Dostałem piłką na tyczce prosto w oko, myślałem, że już je straciłem, kupę krwi się lało:( udało mi się zjechać na dół a koledzy wezwali karetkę.

Ogólnie zakończyło się wielkim szczęściem bo oka mogłem nie mieć. Szyta powieka dolna i w koncie oka oraz 50 mikroszwów na całej gałce oczne, bo była roztrzaskana:(

Popieram tych, którzy mówią, że trzeba cały czas myśleć!!! Nie poddawać się szybko, trzeba przezwyciężyć strach i powoli się wszystko uda. Rutyna gubi...

Pozdrawiam Kamil:)
« Ostatnia zmiana: Marzec 23, 2012, 22:38:49 wysłana przez kamel135 »
Zgłoś do moderatora   Zapisane
STIHL MS-251
Odp: Jak zostałem arborystą
« Odpowiedź #10 dnia: Marzec 24, 2012, 15:01:18 »

O proszę jaka ładna historia. Bardzo mi imponują rodzinne firmy i zawody przekazywane z ojca na syna. U mnie na razie dwie córki, a to dla dziewczyny raczej nie za fajna robota.
Odp: Jak zostałem arborystą
« Odpowiedź #11 dnia: Marzec 31, 2012, 16:30:02 »

Zgłoś do moderatora   Zapisane
STIHL MS-251

piotr880

  • powoli schodzę na ziemię
Odp: Jak zostałem arborystą
« Odpowiedź #12 dnia: Marzec 31, 2012, 17:42:41 »

No właśnie - kto ??
Zgłoś do moderatora   Zapisane
mitsubishi L 200 - wołek do prac

na wszystko jest czas

Pabianice
Odp: Jak zostałem arborystą
« Odpowiedź #13 dnia: Kwiecień 03, 2012, 21:41:34 »

No właśnie - kto ??

ja ale siem wstydzem
Zgłoś do moderatora   Zapisane
Jeżeli myślisz, że idzie dobrze - na pewno nie wiesz wszystkiego
Odp: Jak zostałem arborystą
« Odpowiedź #14 dnia: Kwiecień 09, 2012, 09:36:56 »

Moja przygoda ze wspinaczką na drzewa zaczeła sie nastepująco  Scinałem duzo drzew z podnośnika  koszowego ale nieraz bylo tak ze jechałem oglądnąc robote i okazolo sie ze podnosnikiem niewjade bo drzewo rosnie np na jakims wzgorzu i wszystkie roboty zlecalem koledze ktory sie tym zajmował Ja mu oczywiscie pomagalem w tym i to on wlasnie zachecil mnie zeby sprobowac Pomyslalem czemu nie i okazalo sie ze ta robota to cos co kocham Tak w ogóle to pochodze z Zakopanego i troche warunki klimatyczne mi dokuczają ale  ogólnie jest spoko Pozdrawiam wszystkich
Zgłoś do moderatora   Zapisane
 

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45