Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Nazwa użytkownika: Hasło:

Autor Wątek: Pokora i niezgoda. Czyli o zawodach we wspinaczce drzewnej trochę inaczej.  (Przeczytany 5157 razy)


Pokora i niezgoda.
Czyli o zawodach we wspinaczce drzewnej trochę inaczej.
   Jestem pewien, że w środku lutego, jestem jednym z niewielkiej garstki osób, które zaprzątają sobie głowę organizacją Mistrzostw Polski we wspinaczce drzewnej.
Pomyślałem sobie, że już czas, abym jak co roku ustalił, kto będzie sędzią której  konkurencji. Dzięki czemu, będę już mógł systematycznie mailować , sms'ować, dzwonić i w ogóle nękać na wszystkie możliwe sposoby, upewniając się co parę tygodni, że nikt się nie rozmyślił, lub nie wyjechał do Londynu.
   Jednak w tym roku nasz ( FAP'u ) apel o pomoc w organizacji i przeprowadzeniu mistrzostw rozpocznę bardziej filozoficznie.
W relacjach z naszej imprezy króluje utarty schemat. Ktoś kto wie o co chodzi, opowiada komuś kto nie wie o co chodzi o 6 konkurencjach zawodów, na czym polegają, jak są oceniane i czasem dorzuca kilka zdań o drzewach, kolegach i atmosferze. Nie ma w tym nic złego. To dobry opis.
   Dziś jednak trochę z innej beczki. Mianowicie o pokorze i niezgodzie.
   Odkąd pierwszy raz w życiu pomagałem przy organizacji, a potem wystartowałem w zawodach, spotykałem się z dwiema postawami. Postawami uniwersalnymi, bo obecnymi w każdym kraju i firmie w jakich pracowałem.
   Jedna z tych postaw to postawa krytyczna, koledzy o postawie krytycznej uważali zawody za oderwane od rzeczywistości. Zawodnicy byli dla nich sportowcami, którzy , gdyby tylko, zabrali się za takie trudne zlecenia jak oni, na pewno by sobie nie poradzili. No, przynajmniej nie tak fachowo jak oni.
   Postawa krytyczna nie oszczędzała inspekcji i dopuszczania sprzętu, tematyki konkurencji, pomiaru czasu, sprzętu stosowanego przez zawodników itp. itd.  Nie wspominając już o tym, że pracując z taką osobą na co dzień, nie można się było nawet „potknąć”, aby dawki szyderstw, związanych z zawodami, nie przyjąć.
   Dyskusja była mocno utrudniona, o ile lista uwag do zawodów mogła się nie kończyć, to były to uwagi oderwane od faktów i konkretów związanych z tą imprezą. Dotyczyły raczej ich osobistego wyobrażenia zawodów, a nie rzeczywistości. Stawiało to oponenta na pozycji przegranej.
   Ale cóż, jak wspomniałem , spotykałem się z tym wszędzie i taka postawa jest dla mnie normalnym elementem naszego środowiska od Seattle, poprzez Cleveland, Montreal, Oslo, Bergen, Dublin, po Supraśl.
   Druga postawa była dla mnie tak naturalna że przyjąłem ją automatycznie i mam nadzieję, na zawsze, ta postawa to tytułowe pokora i niezgoda.
   Pokora, aby ze wszystkimi swoimi słabościami, niedoskonałościami i ułomnościami, wyjść z kontrolowanego świata własnej firmy, własnych zleceń, własnego tempa, sprzętu, myków , sposobów i przyzwyczajeń i poddać się publicznej ocenie. Skonfrontować swoje autentyczne umiejętności i wyobrażenia o sobie z umiejętnościami innych fachowców.
   Tak, oczywiście, zawody są modelem, a nie rzeczywistością.  Model ten nie jest doskonały, ale jest taki sam dla wszystkich.
   A niezgoda? Chodzi mi o niezgodę na izolację. Wewnętrzny protest przeciwko zamykaniu się w swoim środowisku. W świecie własnych przyzwyczajeń.
   Samemu bardzo trudno jest znaleźć odpowiedzi na takie pytania jak:
czy pracuję bezpiecznie, czy nie wiem czegoś o swoim sprzęcie, czy mam nawyki, które mogą spowodować wypadek, czy mam złe nawyki, które mogą spowodować kontuzję. Pracując w izolacji nigdy się tego nie dowiesz.
   Wybór postawy pokory i niezgody to decyzja, które nie przychodzi łatwo i nie przychodzi sama. To czasem świadoma walka z samym sobą, gdy wokół tysiąc innych potrzeb, problemów i zobowiązań. Trzeba ją podejmować planowo, z rozmysłem i zaangażowaniem.
       Dlatego moją najszczerszą radą jest: nie izoluj się i przyjedź na zawody.
   Zapraszam wszystkich do organizowania i startowania w Mistrzostwach Polski we wspinaczce drzewnej. Szczególnie , tych , których jeszcze nigdy z nami nie było.
   Marcin Leszczyński – Sędzia główny MPweWD 2015

Jak sadze moj stosunek do zawodow jest raczej powszechnie znany, nie jestem wielkim zwolennikiem ani zawodow ani zawodnikow. Zawodowi zawodnicy sprawdzaja sie w szarej rzeczywistosci tak, jak kierowca formuly I na traktorze, Malo tego, generuja cale rzesze mlodzianow, ktorzy probuja jezdzic traktorami, jakby to byl Nurburgring, cwiczac rzutke na dwumetrowej jablonce do wycinki. Natomiast w pelni zgadzam sie z ostatnim stwierdzeniem Drzewnego - "nie izoluj sie i przyjedz na zawody" - mozna sie bardzo duzo nauczyc, na pewno warto!
czy jest jakis problem z Suprasla? wyglada na obrazku calkiem ladnie, tylko jakby sledziki w Dublinu ujechali?
http://promina.blox.pl/resource/ta_jedna_z_ulic.jpg
Zgłoś do moderatora   Zapisane

Nie dajcie się zwieść dyrdymałom pisanym bez znajomości tematu. Nie ma jak pisać o ludziach, których w ogóle się nie zna.


Ja mam tą przyjemność znać osobiście wszystkich finalistów dotychczasowych Mistrzostw Polski (czyli te najszybsze małpy w spandexach) a z większością z nich pracowałem. I dużo się od nich nauczyłem, bo są świetnymi arborystami. Zarówno od strony technicznej, jak i znajomości cięć, zabiegów itd.


Nie będę pisał o tym, co zawody oferują jeszcze, poza oglądaniem zawodników - napisano o tym wiele. Jedźcie, weźcie udział w jakikolwiek sposób i potem oceńcie. Nie słuchajcie pierdół pisanych przez uprzedzonych ludzi.

Beny

  • ISA certified

Co do zawodów byłem tylko raz i to jako widz, chętnie bym kiedyś wystartował choć niektóre konkurencje w moim odczuciu są tylko "pod zawody".
W sensie ,przez lata pracy do dnia dzisiejszego obywałem się bez rzutki i footlocka. Pierwsze jest nieefektywne "comparing to" zestawu tyka-drabina,
drugie to najbardziej męczący sposób podejścia -wymagający dodatkowo odpowiedniego obuwia i prusa odpowiedniej długości.
Znam osoby które się tak bawią w pracy -mogę zjeść je swoją efektywnością w pracy dzięki stosowaniu innych technik. 
Za to na zawodach oczywiście bym w tych konkurencjach poległ na ich koszt nie mając praktyki.
Stąd mogę się częściowo zgodzić z Adamem, wiem o czym pisze. Praca i zawody się rozmijają w dużym stopniu.
Nie robię z tego problemu -formuła zawodów powinna być ta dla wszystkich krajów.
Zawsze jest to okazja do integracji i rywalizacji oraz dodatkowy bodziec do doskonalenia swoich umiejetności.
A footlocka planuję wprowadzić do swojego repertuaru ze wzgledu na trening mięśni brzucha -ma sens dla trzymania formy.

Co do tematu izolowania się -bardzo polubiłem obyczaj spotykania się choć raz w tyg. w barze ekipą miejscowych arborystów,
(żeby nie było jestem niepijacy)
W moim przypadku to głównie koledzy z firmy ale pojawiają sie też osoby z poza/z innych.
W czasie mojego ostatniego pobytu w kraju miałem nadzieję że uda mi się zainicjować
coś podobnego w rodzimych stronach. Na temat korzyści nie muszę raczej pisać,
jak słusznie napisał Marcin w jednym ze swoich arykułów (mś. drwal  ??? )
Tylko wspinacz zrozumie innego wspinacza.
Troche offtop ale kto nie ma tego doświadzczenia to zachecam się integrować
i lokalnie i krajowo. Nawet międzynarodowo  ;) Warto wyjść do ludzi.


Zgłoś do moderatora   Zapisane

Nikt nie twierdzi, że zawody i praca to jedno. Te pierwsze są sportem. Co nie zmienia faktu, że w Polsce czołowi zawodnicy to robole z krwi i kości. Bardzo dobrzy robole. A ja strasznie nie lubię obrażania ludzi o których wie się tylko tyle, że potrafią się szybko wspinać. Internetowe pieniactwo.

A zawody, oprócz sportowego showu, niosą bardzo wiele dobrego - z integracją środowiska i popularyzacją zawodu na czele.

A co do rzutki, to bardzo ciężko mi uwierzyć, że drabina i tyczka mogą być efektywniejsze (choć nauczony pokorą, o niczym nie przesądzam nie znając). Chyba, że bardzo słabo rzucasz. Ja tak mam, więc zainwestowałem w procę i po sprawie. W połączeniu z SRT, instalacja liny w wybranym punkcie jest na prawdę szybka i prosta.

Beny

  • ISA certified

Ja nie znam naszych (Polskich) zawodników, nikogo też nie mam zamiaru obrażać i
raczej tego nie zrobiłem.
Jeśli chodzi o zestaw tyka/drabina to oczywiście decydują czynniki jak waga i rozmiar
obydwu i oczywiście rozmiar i  pokrój drzewa. W większości przypadków jednak
tyką można założyć linę w wybranym przez siebie miejscu na wysokości do 17m.
Model zachodni przyjety na zawodach wynika z tego że drabina jest bardzo niebezpieczna
przy pracy z drzewami (dwakroć się o tym osobiście przekonałem zresztą)
Ja rzucam bardzo słabo bo unikam jak mogę a zwykle się udaje.
Nawet przy ostatnim treningu ratownictwa miałem niezły czas bo zamiast
rzucać jak moi poprzednicy rzutką machnąłem tylko linę do pierwszego
konaru a delej było z górki  :)
Widziałem jak rzucają chłopaki na zawodach, nie powiem -robi wrażenie.
Poncz, tak późno się kładziesz  lub tak rano wstajesz czy też poza krajem?  :)
Zgłoś do moderatora   Zapisane

Przyłączam się do przestrogi @Poncza, aby nie dać się zwieść cynicznej wizji forumowicza @adam, jakoby ponoć, zawodnicy nie sprawdzali się w rzeczywistości.
pisząc o zawodach @adam ewidentnie odnosi się do jakiegoś osobistego urojenia na temat tej imprezy i zawodników, a nie do autentycznych wydarzeń i ludzi
ciężko się odnieść merytorycznie i prostować nonsensy

w swej idei i genezie tym zawodom jest najbliżej do np zawodów strażackich, albo ratowników medycznych lub pilarzy - które na pewno też (@Beny) -"w dużym stopniu rozmijają się z pracą" , jest to tak ogóle stwierdzenie, że nie można się z nim nie zgodzić, zresztą nie znam nikogo, kto by twierdził inaczej.
 ale jak wspomniałem w tekście zawody to model, i jak każdy model na świecie, jest inny niż rzeczywistość,
ale również, jak każdy model na świecie, ma z tą rzeczywistością bardzo dużo wspólnego.
więc na "zawody w dużym stopniu rozmijają się z pracą" odpowiadam - i vice versa:
"zawody w dużym stopniu pokrywają się z pracą"

Fliper

  • Patrz na line - sprawdz dwa razy :-)

A gdzie w tym roku odbeda sie zawody ???
Zgłoś do moderatora   Zapisane

Beny, nie pamiętam, żebyś kiedykolwiek kogoś obraził na forum. O tyczce i drabinie pogadamy gdzie indziej - bardzo chętnie - trzymajmy się tu zawodów, a konkretnie dlaczego warto na nie pojechać lub nie.



Ja proponuje piewcom zgubnych skutków zawodów zaangażować się choć raz "od środka" - jako zawodnik czy woluntariusz. Zobaczyć jakie są efekty spotkania braci arborystycznej w jednym miejscu. Co wynoszą ci, którzy przyjeżdżają tam po raz pierwszy. Jakie idee są tam rozsiewane. A później krytykować - merytorycznie. A zapewne mona, bo zawody organizowane są przez ludzi, a ci popełniają błędy - więc idealne nie są.



Natomiast w pelni zgadzam sie z ostatnim stwierdzeniem Drzewnego - "nie izoluj sie i przyjedz na zawody" - mozna sie bardzo duzo nauczyc, na pewno warto!
prosze uwaznie czytac moje posty, zebym nie musial sie powtarzac.
@Beny - "tyka i drabina"...witaj w klubie  ;D
Zgłoś do moderatora   Zapisane

piotr880

  • powoli schodzę na ziemię

ja od  czasu zawodow w mińsku mazowieckim więcej na takie nie pojadę , mógłbym pisać długo czemu itp ale po co

bawcie się sami
Zgłoś do moderatora   Zapisane
mitsubishi L 200 - wołek do prac

na wszystko jest czas

Pabianice

Co do zawodów byłem tylko raz i to jako widz, chętnie bym kiedyś wystartował choć niektóre konkurencje w moim odczuciu są tylko "pod zawody".
W sensie ,przez lata pracy do dnia dzisiejszego obywałem się bez rzutki i footlocka. Pierwsze jest nieefektywne "comparing to" zestawu tyka-drabina,
drugie to najbardziej męczący sposób podejścia -wymagający dodatkowo odpowiedniego obuwia i prusa odpowiedniej długości.
Znam osoby które się tak bawią w pracy -mogę zjeść je swoją efektywnością w pracy dzięki stosowaniu innych technik. 
Za to na zawodach oczywiście bym w tych konkurencjach poległ na ich koszt nie mając praktyki.
Stąd mogę się częściowo zgodzić z Adamem, wiem o czym pisze. Praca i zawody się rozmijają w dużym stopniu.
Nie robię z tego problemu -formuła zawodów powinna być ta dla wszystkich krajów.
Zawsze jest to okazja do integracji i rywalizacji oraz dodatkowy bodziec do doskonalenia swoich umiejetności.
A footlocka planuję wprowadzić do swojego repertuaru ze wzgledu na trening mięśni brzucha -ma sens dla trzymania formy.

Co do tematu izolowania się -bardzo polubiłem obyczaj spotykania się choć raz w tyg. w barze ekipą miejscowych arborystów,
(żeby nie było jestem niepijacy)
W moim przypadku to głównie koledzy z firmy ale pojawiają sie też osoby z poza/z innych.
W czasie mojego ostatniego pobytu w kraju miałem nadzieję że uda mi się zainicjować
coś podobnego w rodzimych stronach. Na temat korzyści nie muszę raczej pisać,
jak słusznie napisał Marcin w jednym ze swoich arykułów (mś. drwal  ??? )
Tylko wspinacz zrozumie innego wspinacza.
Troche offtop ale kto nie ma tego doświadzczenia to zachecam się integrować
i lokalnie i krajowo. Nawet międzynarodowo  ;) Warto wyjść do ludzi.


To jest moim zdaniem doskonaly, bardzo przemyslany post, po ktorym w zasadzie nie mam nic do dodania, moze ktos teraz zacznie sie czepiac Beny'ego zamiast mnie.
Zgłoś do moderatora   Zapisane

piotr880

  • powoli schodzę na ziemię

ot i sentencja , obawiam się złej reakcji na te wpisy ale w D to mam

bawcie się dobrze i propagujcie ten ciężki zawód , który w Polsce nie jest uznawany jako zawód
ewentualnie zacznijcie się propagowac aby go uznano
Zgłoś do moderatora   Zapisane
mitsubishi L 200 - wołek do prac

na wszystko jest czas

Pabianice

Fliper

  • Patrz na line - sprawdz dwa razy :-)

moim zdaniem footlock w takiej formie w jakiej występuje na zawodach jest tylko jako najbardziej pierwota forma wejscia na drzewo
- bo to dwie liny i ogien w korone. - ale tak to chyba tylko wariaci pracuja albo zawodnicy miesiąc przed zawodami dla treningu  ;)

machanie z pod kiecy rzutka tez nie jest efektywne bo drzewach wyższych niz 25m i gęstej koronie można sie instalować i pól godziny

ALE ....

już używając bigshota i nowoczesnych technik srt mozna być fajnie wydajnym w pracy.

oj temat rzeka ale co tam.
offtop poszedł  :P
Zgłoś do moderatora   Zapisane

100 lat temu jak byłem trochę młodszy uczestniczyłem w zawodach drwali organizowanych przez LP.
Konkurencje były bardziej podobne do normalnych czynności wykonywanych przez drwala w pracy. Wycinka, okrzesywanie, przeżynanie itp. była też część teoretyczna.
Niemniej zawsze były słowa krytyki i narzekania - a to wytypowane drzewa do wycinki nie są jednakowe, śęków jest mniej czy więcej, drewno jedno przygniłe inne zdrowsze.
Ja ledwo co opierzony leśnik z parciem na piłę potraktowany zostałem jak chłopiec do bicia.  Wylosowałem numer startowy 1, najgorsze drzewo - skrajnego świerka z milionem napływów korzeniowych , nie wiadomo gdzie przechylonego, mówię wam totalne mięso armatnie. Do czasu.
 Do czasu wbicia tym drzewem palika :o wyznaczającego kierunek obalania. Miny starych wyjadaczy, drwali z pokolenia, bezcenne ;D. Oczy wszystkim wyszły jak spodki od musztardówek, mnie zresztą też. 400 punktów na konto.
Następne konkurencje to pikuś, poszły jak mażenie.
Przyszła kolej na przekręcenie prowadnicy.Wcześniej wczytałem się w regulamin wiec wiedziałem, że za założone rękawice, w tej konkurencji jest dodatkowe 20 punktów. Niestety nie wiedzieli tego sędziowie.
To znowu była polewka dla starych fachowców. Normalnie się wkur...em i nie dokręciłem tych pierdzielonych nakrętek mocujących do końca. Przy przeżynce sie odkręciły i było "po ptokach".
Dopuszczony tylko byłem do ostatniej konkurencji - testy teoretyczne.
To z kolei była dla mnie, technika lesnika, "woda na młyn".
Tak po czterech z siedmiu kokurencji zdobyłem czwarte miejsce (rezerwowe na krajówkę).
Na zawodach podśmiewały się ze mnie stare wygi, byłem pokrzywdzony  przez sędziów.
Ale nie nażekałem bo poznałem ludzi, różne techniki i "sztuczki" przy pracy pilarką. Wynik również zrobił swoje bo załapałem się na dobrze płatną robotę przy wiatrołomach.
Konkurencje były podobne do pracy w lesie na tyle jak to możliwe a i tak zawsze któś marudził, że to nie to co prawdziwa robota.
Jak na zawodach arborystów przeprowadzic konkuręcję np ścinki sekcyjnej ? albo ocenić pielęgnację drzew ?
Chłopaki stosują to co jest możliwe do ocenienia. Stosują nowoczesne techniki z użyciem nowoczesnego sprzętu.
Zawody znam tylko ze zdjec i filmików. Sam chętnie bym wystartował lecz całe życie chodzę na prusie i węzłach.
Owszem jak by była konkurencja "retro" - masz tu chłopie 70 metrów liny, zrób se uprząż , ląże, zawiąż węzły i śmigaj do góry - mogę startować.
Moim zdaniem fajnie, że się chłopcy dobrze bawią , poznają.
Ja im kibicuję.   Powodzenia
Zgłoś do moderatora   Zapisane
 

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45